nasz kanal na youtube
  • header
  • header
  • header
  • header
  • header
  • header

KONKURS NA LOGO OKiS

f

Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu zaprasza do wzięcia udziału w konkursie na opracowanie nowego logo instytucji.  Szczegóły w Regulaminie (do pobrania poniżej).

 

 

 

Nagroda – 5000 zł brutto

Termin: do 22 czerwca 2016 r. włącznie

 



 

Prace można składać drogą pocztową:

 

Ośrodek Kultury i Sztuki

Rynek-Ratusz 24

50-101 Wrocław

 

lub mailowo: logo.konkurs@okis.pl

 

Regulamin konkursu

Załącznik nr 1 Oświadczenie

Załącznik nr 2 Brief dla uczestników

Załącznik nr 3 Umowa o dzieło dla zwycięzcy konkursu

więcej informacji

Polecamy nową publikację Wacław Szpakowski 1883–1973. Linie rytmiczne

f

Wydawnictwo OKiS już w sprzedaży w Dolnośląskim Centrum Informacji Kulturalnej OKiS (DCIK OKiS).

 

Książka Wacław Szpakowski 1883–1973. Linie rytmiczne poświęcona jest twórczości Wacława Szpakowskiego – artysty w Polsce szerzej nieznanego, ale bardzo cenionego w kręgu specjalistów zajmujących się sztuką XX wieku. Jego rysunki uznane zostały za pionierskie dla sztuki abstrakcyjnej. Wacław Szpakowski przez ostatnie 28 lat życia mieszkał we Wrocławiu, jednak jego dzieła docenione i eksponowane zostały dopiero po śmierci, pod koniec lat 70. Rysunki, tworzone w latach 1900–1951, znalazły się ostatnio na wielkiej wystawie Inventing Abstraction 1910–1925, przedstawionej w nowojorskim Museum of Modern Art na przełomie 2012 i 2013 roku, co wyznacza ich rangę jako istotnych dla światowej sztuki współczesnej.

 

Publikacja zawiera reprodukcje prac artysty, dwa jego autorskie teksty (w tym jeden dotychczas nieznany) oraz analizy jego twórczości przeprowadzone przez siedmiu badaczy sztuki współczesnej – polskich i zagranicznych. Ujmują one jego dzieła z różnych perspektyw, dopełniając się wzajemnie. Rysunki Szpakowskiego wymagają interdyscyplinarnego podejścia, gdyż ich niezwykle oryginalna estetyka sytuuje je na styku sztuk wizualnych, muzyki i nauki (matematyki).

 

Analizy otwiera podsumowanie dotychczasowej wiedzy o twórczości Szpakowskiego, czyli tekst Janusza Zagrodzkiego Opisanie świata z 1998 roku; pozostałe eseje zostały napisane specjalnie dla naszej książki. Ich autorami są: Serge Salat z Francji (Wacław Szpakowski i punkt pierwotny – twórczość polskiego artysty na tle tradycji sztuki europejskiej), Masha Chlenova z USA (Motywując linię. Wacław Szpakowski jako modernista), Grzegorz Sztabiński (Piechur linii. Twórczość Wacława Szpakowskiego na tle abstrakcji geometrycznej w sztuce XX wieku), Maciej H. Zdanowicz (Obrazy-partytury Wacława Szpakowskiego. Muzyczny aspekt „Linii rytmicznych”), Jacek Świątkowski (Teoretyk dynamiki kształtów? Akcenty matematyczne w twórczości Wacława Szpakowskiego) i Elżbieta Łubowicz (Nowa linia sztuki. Inna abstrakcja w rysunkach Wacława Szpakowskiego).

 

Obszerną część książki stanowi piękny esej o życiu i twórczości artysty, napisany przez jego córkę – Annę Szpakowską-Kujawską, znaną wrocławską malarkę i ilustrowany fotografiami z rodzinnego archiwum. Tekst ten pozwala poznać fascynującą osobowość tego skromnego twórcy, za życia kryjącego się za swoimi rysunkami, którym nadawał formę bezosobowych „obrazów czasowych”.

 

Twórczość Szpakowskiego właściwie dopiero dzisiaj, po upowszechnieniu się konceptualnych zasad sztuki w drugiej połowie XX wieku, ma szansę być rozumiana przez szerszą publiczność. Ujawnia ona także swój ogromny potencjał związany z rozwojem technicznych mediów, co szybko odkrywają młodzi twórcy w dziedzinie sztuki, muzyki i nauk ścisłych.

 

Publikacja wydana została w ramach programu Dolnośląskiego Festiwalu Artystycznego przy OKiS w dwóch osobnych wersjach językowych: polskiej i angielskiej.


Redaktor:
Elżbieta Łubowicz

Współpraca redakcyjna:
Bronisław Kowalewski
Marta Przetakiewicz

Projekt:
Monika Aleksandrowicz

 


Wacław Szpakowski 1883–1973. Linie rytmiczne

ISBN: 978-83-62290-18-5

Wacław Szpakowski 1883–1973. Rhythmical Lines

ISBN: 978-83-62290-22-2 

Wydawca:
Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu
Instytucja Kultury Samorządu Województwa Dolnośląskiego

Rok wydania: 2015

Format: 30,7 x 21,8 cm, liczba stron: 352, oprawa: twarda z obwolutą

Cena: 80,00 zł za egzemplarz


Materiały prasowe

 

 

        

 

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Samorządu Województwa Dolnośląskiego

      

 logotypy2_ksikaszpakowskiego.jpg

więcej informacji

„Świadkowie czasów – fotografia w Austrii po 1945 roku”

f

21.04-7.05.2016
Dolnośląskie Centrum Fotografii “Domek Romański”
pl. bpa Nankiera 8, Wrocław
Wernisaż: 21 kwietnia 2016 r. godz. 15.00

Wystawa przygotowana została przez Stowarzyszenie Fotograficzne (Photographische Gesellschaft PhG) z okazji swoich 150 urodzin, które obchodzone były w roku 2011. Równocześnie ukazał się wtedy album pod tym samym tytułem, nowe kompendium austriackiej fotografii po 1945 roku. 

Wyboru prac dokonali światowej sławy fotografik Horst Stasny i Prof. Dr Werner Sobotka, Prezes PhG.

Twórcom wystawy zależało, by fotografię pokazać w inny sposób. Prace na ekspozycji prezentowane są więc nie w sposób linearny, ale uporządkowane zostały w kolejności tematycznej. Jak mówią twórcy wystawy zależało im na pokazaniu wielobarwności fotografii, a nie na jej katalogowym zaprezentowaniu. Wystawa próbuje cały czas skupiać uwagę widza i zatrzymywać ją poprzez prezentowanie obok siebie całkowicie kontrowersyjnych obrazów.

Jak podkreśla dr Werner Sobotka, fotografowie, to prawdziwi świadkowie czasów w tym przypadku całej jednej generacji - epoki. 65 lat historii fotografii udokumentowanych zostało przez ponad setkę najbardziej znaczących austriackich fotografów. Jest to szczególna mieszanka składająca się z tego, co stare i młode, z fotografii prasowej, portretowej i z wielu innych, pozwalająca zwiedzającym na wgląd w tę epokę. 


Oglądamy klasyczne, czarno-białe portrety i zdjęcia reporterskie oraz współczesne kreacje wykorzystujące najnowsze techniki cyfrowe. Prezentujemy m.in. prace takich artystów jak: fotoreporterka i portrecistka Inge Morath, dokumentalista Erich Lessing, czy akcjonista Heinz Cibulka.

PhG jest najstarszym stowarzyszeniem fotograficznym niemieckojęzycznego obszaru geograficznego, założonym w Wiedniu 22 marca 1861 roku przez Antona Georga Martina. Zrzesza ono osobowości ze świata sztuki i nauki tworząc organizację, której celem jest wsparcie fotografii jako sztuki i nauki oraz jako środka komunikacji w szerokim znaczeniu tego słowa włącznie z pokrewnymi fotografii dyscyplinami i technikami. 

Wystawa eksponowana była już m.in. w Gdańsku, Poznaniu, Krakowie oraz Opolu. 

 

 


Organizatorzy: Współorganizatorzy:

Dolnośląskie Centrum Fotografii "Domek Romański"

Galeria Ośrodka Kultury i Sztuki we Wrocławiu


Photographische Gesellschaft

 

 

Mecenat:

Marszałek Wojewodztwa Dolnośląskiego

    

Patronat medialny:


    

 

więcej informacji

„Skaza” Agaty Very Schiller

f

22.04 - 19.05.2016
Galeria PHOTO ZONA
Ośrodek Kultury i Sztuki, Rynek-Ratusz 24, Wrocław
Wernisaż: 22 kwietnia 2016, godz. 17.00

Agata Vera Schiller (ur. 1980) Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu oraz Krakowie. Obecnie pisze prace doktorską na Wydziale Sztuki Mediów Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Uczestniczka wystaw fotograficznych indywidualnych i zbiorowych w kraju i za granicą. W 2014 roku wydała swój autorski album Skaza. Po kilku latach spędzonych w Szkocji i Chinach, wróciła do Warszawy, gdzie mieszka i prowadzi pracownię fotograficzną. Z zamiłowania portrecistka, zawodowo zajmuje się fotografią wnętrz i lifestylową .

Kuratorem wystawy jest Agata Szuba

 

Zadaniem galerii jest prezentacja dokonań powstałych w fotomedialnym nurcie sztuki. Publiczności zostanie zaprezentowany dorobek artystyczny, który ma swoje źródło w ogólnopolskim środowisku akademickim, ze szczególnym uwzględnieniem realizacji powstałych w dolnośląskim kręgu artystycznym. Galeria PHOTO ZONA zorganizuje wystawy o zróżnicowanym charakterze formalnym (fotografia, fotoobiekt, fotoinstalacja itp), które poza miejscem ekspozycji (Dolnośląskie Centrum Informacji Kulturalnej OKiS) będą upublicznione również w mediach elektronicznych i publikacjach.


Jakby

Nie tak, tylko jakby. Nie jestem pewien, jak jest, więc wyrażam przypuszczenie, hipotezę, i mówię, że coś jest jakby: nie zobaczył tej lecącej piłki, jakby go coś oślepiło. Ale nie tylko wtedy używam jakby. W innym przypadku wiem, jak jest, ale nie mam na to określenia, więc szukam i znajduję zbliżające porównanie: uderzał, jakby głaskał. Na przykład. Albo: biegł, jakby miał skrzydła. W gruncie rzeczy oba przypadki różnią się tylko wątpliwym stopniem pewności obserwatora. Nie zobaczył, uderzał, biegł – w podanych przykładach budzą wprawdzie wątpliwości, inaczej bowiem nie szukalibyśmy porównań, ale nie gubią swojej tożsamości. Chodzi nam tylko o dokładniejsze określenie niezobaczenia, uderzania, biegu.

Może być jednak tak, że nie jesteśmy pewni także podstawy porównania. A zatem nie ma co porównywać – mógłby ktoś inteligentnie skwitować taką sytuację. Racja. Nie można przecież porównywać czegoś niewiadomego z czymś innym: ten facet, którego nigdy nie widziałem i o którym nic nie słyszałem, jest nawet jakby wyższy i bardziej uroczy od Brada Pitta. Takie zdanie z logicznego punktu widzenia nie ma oczywiście sensu, ale kobiety zdania tego typu wypowiadają często. Nie trzymają się one logiki, ale cóż to za logika? Jest to przecież tylko zwykła logika zdrowego rozsądku, rozstrzygająca jedynie najprostsze zdarzenia. Skądinąd wiemy, że nawet zdrowy rozsądek (zwany inaczej od dawna chłopskim rozumem) na co dzień nie trzyma się takiej zdroworozsądkowej logiki. Na marginesie zauważając, nie trzyma się żadnej logiki, ale jest to inny temat o kompletnym wariactwie zdrowego rozsądku, który niestety tutaj na razie nie będzie rozważany.

 Cóż tedy mówić o rozsądku inteligenta, fizyka, albo - nie przymierzając – artysty. Obaj - i fizyk, i artysta - nie są współcześnie niczego pewni. I jest to sytuacja nie tylko rozsądna, ale także nad wyraz permanentna. Fizyk swoją niepewność potrafi precyzyjnie określić formułą matematyczną, co wprawdzie absolutnie nie przydaje mu pewności na temat świata, ale pozostawia mu ochłap pewności rachunku. Artysta natomiast musi się męczyć o suchym pysku braku sensu od niepewności świata po niepewność formy. I tak już – żeby oddać ducha naszego dnia powszedniego - at mortem defecatum. Artysta już nie mówi jakby, tylko jakby jakby. Taki jakby świat, w takiej jakby formie. Taki jakiś jakby człowiek, który tak jakby mówi i do jakby wszystkiego dodaje jakby. Jakby niczego nie był jakby pewien. Nawet niepewności. I przecież nie jest to parodia, tylko rzeczywisty język rozmów o kulturze i sztuce.

Kiedyś sztuka odsyłała nas do wyższych sensów ponad stratosferą metafory. Szybowaliśmy aż do czerni nieba, bez powietrza. Opadaliśmy bez tchu wyczerpani bezmiarem. Rozum nie ogarniał  niedosiężnych horyzontów, ale je pewnie przeczuwał. Twardo stąpał po obłokach zmiennych nastrojów, nieomylnie znajdował orlą perć interpretacji na ostrej grani wysokich dzieł. Dzisiaj nie wiadomo czy ktoś idzie i nie wiadomo, gdzie. Jakby ktoś jakby idzie jakby nie wiadomo dokąd.

Nie zawsze należy się od tej sytuacji jakby jakby odwracać z niesmakiem. Zapewniam Was, że gotów jestem w każdej chwili wyruszyć w podróż niekończącej się interpretacji bez konieczności uchwycenia sensu. Bez jego pojmowanego unieruchomienia. Przeciwnie: marzę  o  zanurzeniu się w sensie upływającym, który nie da się zatrzymać, bo jest zawsze in statu nascendi i tylko tak i nigdy inaczej.

Zapewniam Was, że w każdej chwili gotów jestem popaść w  awanturniczość anarchii, gdyż tego płynącego sensu nie da się nawet zaczepić żadnym bosakiem pozytywnego poznania rozumowego, bo już choćby język, w którym Rozum poddany jest strukturze językowej np. czasów, trybów itd., dopisuje się do niego „błędem” zatrzymania właśnie – nie mówiąc już o szerszych strukturach zamrażających, jak koncepcje, teorie, czy kultury.

Zapewniam Was, że gotów jestem jak pirat odrzucić bez wahania przymus zawijania do portu interpretacyjnego i wyładowywania frachtu sensu „uobecnionego”, wydobytego, czy zdobytego w trakcie interpretacyjnej podróży. Interesuje mnie bardziej, awanturnika, sens utracony, trwoniony bez racji, bo powzięte racje stawiają tamę przepływowi; interesuje mnie, utracjusza, sens trwoniony, ale niekoniecznie lekkomyślnie, poza cłami portowymi ustalonej komunikacji, przy całkowitym odrzuceniu pewności wielkich armatorów semiologii, sens trwoniony samotnie w czystym i bezmiernym oceanie nieskończonego, rozkołysanego pływu. Gdzie wszystko jest realne, bo wyzwolone z ustaleń i właśnie jakby.

No i dotarliśmy do tańca. Bo tu się jakby na tych zdjęciach sugeruje taniec nie tylko odniesieniami do Degasa, jakby sugeruje się ruch w jego jakby rozważaniu: bo ruch musi być właśnie dobrze rozważony. Taniec powinien być rozważany w jego nieważkości.  W tej jego niepewności, czy jest lotem, czy upadaniem. Bo to jest właśnie w tańcu nieokreślone, w tej strefie jakby. To właśnie w tańcu podziwiamy, że niedźwiedziowatą ociężałość materii, jej słodką bezwładność, o której przecież dobrze wiemy i ani na chwilę o niej lubieżnie nie zapominamy, zamienia w lot, nawet wtedy, gdy lot jest upadaniem, upadkiem. Jakby lot, jakby upadanie, czyli taniec.

O tańcu zawsze się tak właśnie mówiło: że taniec jest piękny, gdy umysł traci swą zdolność kontroli, że nie można o tańcu myśleć, taniec trzeba tańczyć, że taniec jest jak kwiat piękny bez celu, że swoje szczyty osiąga jako taniec w ciemnościach. Nietzsche chciał wierzyć tylko w takiego boga, który potrafi tańczyć. Średniowieczni mnisi widywali jak gromady aniołów tańczyły na końcu szpilki. Oczywiście wszyscy zawsze widzieli, że taniec jest sposobem unoszenia się w przestrzeni, odkrywania nowych wymiarów bez utraty kontaktu z własnym ciałem, podejrzewali także, że podczas tańca świat duchowy i realny współistnieją bez konfliktów, bo oto, popatrzcie,  tancerze klasyczni stają przecież na czubkach palców, żeby równocześnie dotykać ziemi i sięgać nieba. Czyli jakby i na ziemi i w niebie. Taniec jest jakby w wyjątkowy sposób. Jego ontologiczna mglistość jest szczególnie wyraźna.

Taniec jest sztuką, ponieważ ma zasady, a jednocześnie jego konstytutywną cechą jest brak świadomości. Jak to próbował wyjaśnić Heinrich von Kleist najpiękniej tańczyć potrafi marionetka,  a człowiek jest w porównaniu z nią wysoce nieporadny. Gracja ruchów marionetki bierze się stąd, że podlegają one woli i świadomości człowieka, a on wskrzesza je do pozornego życia tylko w imię własnych potrzeb, więc piękno ich tańca polega na nieświadomości własnego istnienia. Ta nieświadomość jest jego źródłem.

Baletmistrz z Kleista doszedł do przekonania, że z marionetek można usunąć i to ostatnie rozdarcie ducha w postaci lalkarza, a także to że ich taniec można odegrać z wielką korzyścią dla piękna całkowicie w krainie mechanicznych sił za pomocą korby. Jeżeli przypomnimy sobie, że Freud uczynił z cech automatu w człowieku podstawowy element estetyki negatywnej, jeżeli też pamiętamy, że Edward Craig uważał, iż lalka jest symbolem bóstwa w człowieku, i – co za tym idzie – aktor jest kopią lalki, a nie odwrotnie… to mamy się nad czym zastanowić. Patrząc jakby na te zdjęcia jakby sugerujące taniec. Taniec jako ruch jakby pomiędzy ziemią a niebem.

Andrzej Więckowski

 

Organizator:
Ośrodek Kultury i Sztuki we Wrocławiu – Instytucja Kultury Samorządu Województwa Dolnośląskiego

 

Patronat medialny nad Galerią PHOTO ZONA objęło Pismo Artystyczne Format, made-in-photo.com, Tuwroclaw.com,

Kulturaonline.pl, Quart Kwartalnik Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego.

       

więcej informacji

Noworoczne kolędowanie

« powrót

Noworoczne kolędowanie w Bazylice Garnizonowej

 

Tradycja koncertów kolędowych organizowanych przez Ośrodek Kultury i Sztuki każdorazowo we wrocławskiej Bazylice Garnizonowej sięga 2000 roku. Do tej pory wystąpili na nich między innymi: Chór Chłopięcy i Męski Filharmonii Poznańskiej Poznańskie Słowiki pod dyrekcją Stefana Stuligrosza, artystka krakowskiej Piwnicy pod Baranami – Anna Szałapak, zespół wokalny – Affabre Concinui, ukraiński zespół Tercja Pikardyjska, Mieczysław Szcześniak, Andrzej Sikorowski z zespołu Pod Budą z córką Mają, dziecięcy zespół Arka Noego, Orkiestra Koncertowa Reprezentacyjnego Zespołu Wojska Polskiego z solistami, zespół Golec uOrkiestra oraz Krystyna Prońko.


W okresie świątecznym, najczęściej w sobotę wieńczącą pierwszy pełny tydzień nowego roku, zapraszamy mieszkańców Dolnego Śląska do wspólnego kolędowania ze znanymi artystami. To wspaniała okazja do tego, aby, w przystępnej cenie, usłyszeć niezwykłe bożonarodzeniowe utwory.


Naszą ambicją podczas tych spotkań jest, nie tylko krzewienie polskiego dziedzictwa kulturowego zaklętego w dźwiękach muzycznych opowieści o świętach, ale także pokazanie niezwykłej atmosfery panującej na Dolnym Śląsku oraz zachęcenie do wspólnego przeżywania okresu świątecznego.


Przejdź do pełnej galerii
  • Dodaj na Facebook
  • Dodaj na nk
  • Dodaj na gg
  • Dodaj na Wykop
  • Dodaj na Twitter
  • Dodaj na Blip

  • DolnySlaskpelenHistorii
  • DCIK
  • Domek Romański
  • dokis