nasz kanal na youtube
  • header
  • header
  • header
  • header
  • header
  • header

Zapraszamy na praktyki

f

Kochasz sztukę? Kultura to dla Ciebie nie tylko dobre zachowanie, ale i dobro narodowe? Galeria to nie tylko ta handlowa? Ośrodek Kultury i Sztuki, działający na terenie całego województwa dolnośląskiego, otwiera przed Tobą szeroki wachlarz możliwości rozwijania wiedzy, pasji i zainteresowania tematyką kulturalną.

Serdecznie zapraszamy na bezpłatne praktyki do naszej siedziby w sercu Wrocławia, Rynek - Ratusz 24. To tu na co dzień obcujemy z tematami kulturalnymi w tym nie tylko z organizacją wydarzeń ale również z działaniem administracyjnym związanymi z funkcjonowaniem instytucji. Jeśli jesteś zainteresowany/ana praktyką, która nie polega na parzeniu kawy i staniu przy kserze, to serdecznie zapraszamy. Nie wymagamy ukierunkowania artystycznego w wykształceniu. Zapraszamy wszystkich chętnych, ponieważ w każdym z nas jest wrażliwość na piękno. Aplikacje prosimy kierować pod adres mailowy: beatrix.baumert@okis.pl Rekrutacja zamyka się dnia 15.08.2016r., o godz. 12:00. Napisz krótko dlaczego chciałbyś/abyś nabyć doświadczenie właśnie w naszym ośrodku kultury i załącz CV. Odezwiemy się do wybranych osób. Pozdrawiamy! OKiS Team

więcej informacji

Aktualności

« powrót

Wystawa fotografii PIOTRA TOPPERZERA  pt. „Twarzą w twarz”

Wystawa fotografii PIOTRA TOPPERZERA pt. „Twarzą w twarz”

Dodano: 08.02.2013 15:36

7 - 29 marca 2013

Dolnośląskie Centrum Fotografii "Domek Romański" Galeria OKiS,
pl. bpa Nankiera 8, wystawa, 1, 2 zł


Piotr Topperzer urodził się w 1948 roku we Wrocławiu, od 1969 mieszka w Danii. W Polsce studiował języki obce, w Danii ukończył szkołę fotograficzną.

Choć Piotr Topperzer zajmuje się różnymi dziedzinami fotografii: od pejzaży, poprzez architekturę, design, zdjęcia reklamowe, to portret jest tematem, który towarzyszy mu od początku działalności fotograficznej. Ponad siedemdziesiąt portretów, które można będzie zobaczyć na wystawie „Twarzą w twarz”, powstawało od połowy lat siedemdziesiątych XX w. do 2012 roku. Chociaż temat ten sam, podejście do niego ewoluowało, jak pisze artysta:

 

Początkowo bardzo mnie interesowało wyizolowanie portretowanego z jego otoczenia, pozbawienie go przedmiotów odwracających uwagę widza, czy też odebranie mu atrybutów jego władzy. Zostawiałem mu tylko białe lub szare tło. Z czasem jednak zacząłem się interesować tym tłem. Architektura czy natura, w szerokim pojęciu „pejzaż", a więc wszystko, co nas otacza, weszło w pole moich zainteresowań. Zamiast białego czy szarego tła pejzaż stawał się coraz częściej centralnym motywem mojego opowiadania. Daleka linia horyzontu jest wyśmienitym tłem do portretu, ale równocześnie potrafi być świetnym motywem sama w sobie.

 

Fotografik zaczynał swoją karierę tworząc portrety na zamówienie. Z czasem uwieczniał na swoich fotografiach znajomych, przyjaciół, artystów, których podziwiał. Portretuje przede wszystkim ważne postaci z duńskich środowisk twórczych i artystycznych. Na wystawie znajdzie się również akcent polski – znakomite fotografie Ewy Lipskiej i Leszka Możdżera.

 

Artysta potrafi za pomocą czarno-białych, dokładnie wycyzelowanych kadrów ująć kwintesencję swego modela. Widać, iż mimo formalnego chłodu, fotograf nawiązuje doskonały kontakt z portretowaną osobą. Każdy człowiek – mówi Piotr Topperzer – nosi w sobie ułamek historii i dlatego jest dla mnie nieustającym źródłem inspiracji i fascynacji. Portrety Piotra Topperzera sięgają poza ludzką fizjonomię, pokazują naszą różnorodność, ale nas nie estetyzują. Topperzer unika pułapek patosu i banalności, w czym ogromna rolę odgrywa jego swoboda w operowaniu techniką, doskonała znajomość rzemiosła i wiedza o ludziach.

 

Pierwsza odsłona wystawy miała miejsce w Muzeum Historii Fotografii w Krakowie w 2012 roku. Wrocław jest drugim miastem w Polsce, w którym można będzie zobaczyć fotografie Piotra Topperzera.

 

Wystawa zorganizowana wspólnie z Duńskim Instytutem Kultury w Warszawie, Muzeum Historii Fotografii  im. Walerego Rzewuskiego w Krakowie.

 

Piotr Topperzer urodził się w 1948 roku we Wrocławiu, od 1969 mieszka w Danii. W Polsce studiował języki obce, w Danii ukończył szkołę fotograficzną. Spotkanie z nowym otoczeniem i kulturą zaostrzyło w nim zmysł obserwacyjny i było główną przyczyną zmiany zainteresowań. Zrealizował szereg wystaw, m.in.: „Cafe Victor" (1986), „Jestem w Danii…" – serię 41 portretów wybitnych osobistości obcego pochodzenia, żyjących w Danii i mających duże zasługi dla kultury i sztuki tego kraju. Cykl „Jestem w Danii…" został wystawiony w Narodowym Muzeum Historycznym w Danii. Wszystkie portrety zakupiono do Narodowej Galerii Portretów przy muzeum. Zrealizował również cykl 44 portretów duńskich portrecistów: malarzy i rzeźbiarzy. Portrety te wystawiono w Narodowej Galerii Portretu. Następna wystawa to „Trzecia fotografia…" zorganizowana przez Centrum Rzemiosła Artystycznego wraz z Muzeum Wzornictwa Przemysłowego w Danii w 2006 roku. Była ona ukoronowaniem wieloletniej współpracy z światowej sławy designerem – Erykiem Magnussenem.

 

Kurator: Maciej Beiersdorf

 

Wernisaż odbył sie:  7 marca o godz. 17.00


Galeria czynna od poniedziałku do soboty w godz. 10.00-18.00.

Bilety: 2 zł, ulgowe 1 zł, w poniedziałki wstęp bezpłatny.

 

TWARZĄ W TWARZ” – WYSTAWA PORTRETÓW PIOTRA TOPPERZERA - WYWIAD

 

PIOTR TOPPERZER urodził się w 1948 roku we Wrocławiu. Od 1969 mieszka w Danii. W Polsce studiował języki obce, w Danii ukończył szkołę fotograficzną. Portretuje ważne postaci z duńskich środowisk twórczych i artystycznych.

 

Ewa Lipska: Kiedy zaczął się Twój romans z fotografią? Czy był to świadomy wybór, przypadek, zbieg okoliczności?

 

Piotr Topperzer: Późno... Miałem około 20 lat i to był czas poszukiwań. Kiedy byłem na studiach, poznałem fotografa, Tadeusza Rolke, coś we mnie drgnęło, coś mnie zafrapowało, dotknęło... Ale dopiero po wyjeździe z Polski zaczął się mój romans z fotografią. W Danii wykształcenie fotograficzne było wówczas swojego rodzaju czeladnictwem . Uczyłem się w szkole fotografii, ale równocześnie chciałem być niezależnym. Na jednej z głównych ulic Kopenhagi zobaczyłem gabloty z czarno-białymi fotograficznymi portretami. Postanowiłem poznać ich autora. Zapukałem do drzwi jego studia i opowiedziałem mu, że przyjechałem z Polski i postanowiłem zostać fotografem. Artysta zaprosił mnie na obiad i załatwił mi pracę w atelier. Kiedy ukończyłem szkołę fotograficzną, założyłem własne atelier.

E.L. Czy fotografia, to dla Ciebie zapis rzeczywistości? Piękna? Czasu?

P.T. Zaczynałem od portretów na zamówienie; fotografowałem znanych przemysłowców, dyrektorów banku, ale także znajomych i przyjaciół. Powoli rozszerzałem swoje pole portretowe. Potem coraz częściej fotografowałem artystów, których dzieła znałem i podziwiałem. Czytając ich książki, czy podziwiając muzykę chciałem ich poznać, zobaczyć, zatrzymać w swoim kadrze. A wracając do Twojego pytania, chcę powiedzieć, że piękno oszukuje, jest złudne... Czasem na to piękno składają się elementy pozornie odbiegające od tego słowa: wystające z uszu włosy, czy, jak w portrecie Grenlandki, czarne włosy pod pachami.

E.L. Portrety Szkota Roberta Adamsona porównywane były do portretów Rembrandta. Czy taka „malarskość" w fotografii jest Ci bliska?

P.T. Malarskość jest wpisana w fotograficzny czworokąt, ale o jakości tego obrazu decyduje światło, pozycja, układ ciała ludzkiego, tło. To wszystko musi się razem spotkać. Osobiście jestem zwolennikiem prostoty; próbuję w swoich portretach dojść do istoty rzeczy, do czyjegoś wnętrza, poznać człowieka.

E.L. Wolisz zdjęcia kolorowe, czy czarno-białe?

P.T. To pytanie retoryczne. Na mojej wystawie będzie tylko jedno kolorowe zdjęcie. Czarno biała fotografia uruchamia u widza wyobraźnię, pobudza jego fantazję. Szczególnie dotyczy to portretów; kolorowe często stają się banalne.

E.L. Jaki kontakt, jakie napięcia tworzą się pomiędzy Tobą, a osobą, którą portretujesz?

P.T. To jest najważniejsze. Znam lekarza, który bierze mnie za rękę i pyta „jak się czujesz” i ja staram się być takim lekarzem. Poprawiam krawat, zapinam guzik, kładę rękę na ramieniu...To są bardzo intymne chwile.

E.L. Mój ojciec sam wywoływał zdjęcia, w łazience przerobionej na ciemnię. Potem rozwieszał je na sznurku jak bieliznę. Dla mnie, patrzącego na to dziecka, było to coś z zaczarowanej bajki. Czasem ogarnia mnie nostalgia za tym, czego już nie ma, za metafizyką minionego świata... Co o tym sądzisz? Czy aparat cyfrowy zabił na zawsze tamten czas?

P.T. Zaczynałem od takiej fotografii, ale aparat digitalny daje mi do ręki dużo więcej narzędzi, ułatwia pracę. Myślę, że może nawet wydobyć z tamtego czasu, z pamięci, coś więcej...

E.L. A co najbardziej przeszkadza w robieniu zdjęć?

P.T. Największą przeszkodą w zrobieniu zdjęcia jest aparat fotograficzny. Jest intruzem szczególnie w pierwszej fazie, kiedy nawiązuję kontakt z osobą portretowaną. Przeszkadza w intymności, jest „trzecim z nas”...

źródło: http://www.mhf.krakow.pl/?action=exhibition&param=past&id=216&year=2012#ex216

 

Teczka prasowa do pobrania w zakladce  "dla mediów"

 

 Organizator:

Dolnośląskie Centrum Fotografii „Domek Romański”
Galeria Ośrodka Kultury i Sztuki we Wrocławiu
Instytucja Kultury Samorządu Województwa  Dolnośląskiego                                                         

Współorganizatorzy:

Muzeum Historii Fotografii
 im. Walerego Rzewuskiego w Krakowie

 

 

 

 

 

 

Patroni medialni:                


Mecenat Marszałka Województwa Dolnośląskiego                    


Przejdź do pełnej galerii
  • Dodaj na Facebook
  • Dodaj na nk
  • Dodaj na gg
  • Dodaj na Wykop
  • Dodaj na Twitter
  • Dodaj na Blip

  • DCIK
  • dokis
  • Domek Romański
  • DolnySlaskpelenHistorii